Przy ogniu | Nie ma nic złego w celebrowaniu prostego życia | Page 4

Ten pierwszy raz

Każdy kiedyś ma swój pierwszy raz. Przynajmniej statystycznie. Oczywiście bywają wyjątki, czy to przez wyjątkowego pecha, czy z wyboru, ale to inna historia.

Czas więc na pierwszy w życiu wpis na pierwszym w życiu blogu. I prawdopodobnie też ostatnim, bo w sumie po co więcej, tak na zdrowy rozum.

Skąd pomysł na blog? Częściowo – bo po prostu lubię dzielić się swoimi przemyśleniami, częściowo – z winy Facebooka. Lubię „fejsa”, jest dla mnie cennym źródłem informacji i kontaktów, ale podobnie, jak przychodzi czas, w którym człowiek dochodzi do wniosku, że lepiej gdy ktoś płaci nam niż my komuś, tak tu – lepiej, by Facebook służył nam a nie my Facebookowi. W najgorszym przypadku niech to będzie symbioza.

faceoffStwierdziłem, że szkoda wrzucać cokolwiek, czym chciałbym się podzielić w miejsce, gdzie po paru minutach zginie w potoku innych wiadomości, niczym ogryzek na sortowni śmieci. Wszystko, co wrzucałem do tej pory na fejsa a podobało ludziom (czyli przede wszystkim ogródkowe przygody w moim małym Hobbitonie i kulinarne eksperymenty) od tego momentu znajdzie swoje miejsce właśnie tutaj. Zwłaszcza, że wielu z moich znajomych  żaliło się, że nie ma ochoty rejestrować się na Facebooku tylko po to, by obejrzeć zdjęcia, czy przeczytać jakiś tekst. Czytaj dalej