Oglądając ostatnio jedną z produkcji o historii Wielkiej Brytanii, wpadłem na pewną myśl. Postanowiłem ją sprawdzić, a rezultat okazał się zarazem zaskakujący i rozbawiający.
Na początek jednak pewne zastrzeżenie, a właściwie nawet trzy:
- Zawsze musimy pamiętać, że intuicja historyczna nie jest dowodem.
- Gdy brak źródeł, niemal we wszystkich przypadkach nie możemy autorytatywnie stwierdzić, że coś było ani że czegoś nie było.
- Mój (choć — uwaga — nie jestem pierwszym, który na to zwrócił uwagę!) wniosek ma charakter wyłącznie humorystyczny i niech takim pozostanie.
Zagrajmy na początek w zagadki! Pogadamy najpierw o osobie, której talent jest powszechnie znany i kochany, szczególnie w Wielkiej Brytanii; niewątpliwie stanowi też część jej bezcennego dziedzictwa.

Owce na górzystych pastwiskach Lake District. Kadr z filmu „The Genius Who Sold The First Licensed Product! ”, seria „Secrets of Historic Britain”, Sezon 1, odcinek 2
W jej tekstach pojawiały się antropomorficzne zwierzęta, także mówiące ludzkim głosem. Kochała wiejski krajobraz Anglii, była przywiązana do drobnych szczegółów przyrody, a w swoich książkach posługiwała się lekko staroświeckim tonem. Ceniła tradycyjną, spokojną Anglię — jej krajobrazy i architekturę. Była przeciwna niekontrolowanej industrializacji i pragnęła ochrony terenów wiejskich, które wywarły ogromny wpływ na jej twórczość, choć sama karierę zaczynała w mieście.
Hej, dzieciaki, któż to taki? Już wiecie?
I nie, wyjątkowo NIE chodzi o J.R.R. Tolkiena!








