Oglądając ostatnio jedną z produkcji o historii Wielkiej Brytanii, wpadłem na pewną myśl. Postanowiłem ją sprawdzić, a rezultat okazał się zarazem zaskakujący i rozbawiający.
Na początek jednak pewne zastrzeżenie, a właściwie nawet trzy:
- Zawsze musimy pamiętać, że intuicja historyczna nie jest dowodem.
- Gdy brak źródeł, niemal we wszystkich przypadkach nie możemy autorytatywnie stwierdzić, że coś było ani że czegoś nie było.
- Mój (choć — uwaga — nie jestem pierwszym, który na to zwrócił uwagę!) wniosek ma charakter wyłącznie humorystyczny i niech takim pozostanie.
Zagrajmy na początek w zagadki! Pogadamy najpierw o osobie, której talent jest powszechnie znany i kochany, szczególnie w Wielkiej Brytanii; niewątpliwie stanowi też część jej bezcennego dziedzictwa.

Owce na górzystych pastwiskach Lake District. Kadr z filmu „The Genius Who Sold The First Licensed Product! ”, seria „Secrets of Historic Britain”, Sezon 1, odcinek 2
W jej tekstach pojawiały się antropomorficzne zwierzęta, także mówiące ludzkim głosem. Kochała wiejski krajobraz Anglii, była przywiązana do drobnych szczegółów przyrody, a w swoich książkach posługiwała się lekko staroświeckim tonem. Ceniła tradycyjną, spokojną Anglię — jej krajobrazy i architekturę. Była przeciwna niekontrolowanej industrializacji i pragnęła ochrony terenów wiejskich, które wywarły ogromny wpływ na jej twórczość, choć sama karierę zaczynała w mieście.
Hej, dzieciaki, któż to taki? Już wiecie?
I nie, wyjątkowo NIE chodzi o J.R.R. Tolkiena!
A nazwisko Potter coś Wam mówi? Nie, nie Harry Potter. Beatrix Potter!

Beatrix Potter przed swoim domem. Kadr z filmu „The Genius Who Sold The First Licensed Product! ”, seria „Secrets of Historic Britain”, Sezon 1, odcinek 2
Skąd w ogóle ten temat? Otóż, oglądając serial BBC poświęcony pani Potter, zachwyciłem się miejscem, w którym ostatecznie zamieszkała. Można by powiedzieć, że jest to zakątek bardziej hobbicki w wyrazie niż niejedna dekoracja z Matamaty. Dom Potter wygląda jak spełnienie marzeń miłośnika cottagecore; sporą część jego wyposażenia można by bez trudu przenieść do hobbickiej norki. Zacząłem się więc zastanawiać — i oczywiście to sprawdzać — czy Tolkien w jakikolwiek sposób zetknął się z Beatrix, może jakoś z nią współdziałał? Czy odwiedził kiedyś Lake District?

Kadr z filmu „The Genius Who Sold The First Licensed Product! ”, seria „Secrets of Historic Britain”, Sezon 1, odcinek 2
W żadnej biografii nie obiło mi się o uszy nazwisko Potter, nie było też wzmianek o jakiejkolwiek współpracy Tolkiena z National Trust (patrz jednak zastrzeżenie nr 2!), co wydało mi się co najmniej dziwne. Organizacja ta, założona w 1895 roku, miała na celu ochronę unikalnych zabytków architektury, krajobrazu i przyrody oraz — co ważne — udostępnienie ich wszystkim jako narodowego dziedzictwa. A wszystko to jako swoista reakcja na zniszczenia powodowane przez rewolucję przemysłową.
Wydawałoby się więc (patrz zastrzeżenie pierwsze!), że jeśli ktoś taki jak Tolkien podzielał podobne poglądy, to wręcz powinien mieć tam honorowe członkostwo.
I nic. Zero wzmianek w listach czy wywiadach. Jeżeli cokolwiek istnieje, nie zostało opublikowane — albo po prostu do tego nie dotarłem. Jedyny, i to dość naciągany, związek z National Trust to słynny złoty pierścień z wyrytą inskrypcją, odkryty w Silchester (Hampshire), a przechowywany obecnie w posiadłości The Vyne, znany jako The Vyne Ring. Niedaleko odkryto też tabliczkę z klątwą, na której wspomniany jest Senicjanus, złodziej pierścienia.
W latach 30. XX wieku archeolog sir Mortimer Wheeler poprosił Tolkiena o konsultację. Niektórzy twierdzą, że motyw skradzionego pierścienia i klątwy mógł być dla pisarza inspiracją do stworzenia Jedynego Pierścienia.
W 1926 roku, w czasie gdy Tolkien był już — chyba można tak powiedzieć — ustatkowany: rozwijał karierę akademicką, miał rodzinę i tworzył swoje legendarium, powstała jeszcze jedna organizacja zbliżona do National Trust i zbieżna z poglądami Profesora: Council for the Preservation of Rural England. Jednak i tu, o dziwo, brak jakichkolwiek śladów zaangażowania. Co oczywiście, zgodnie z zastrzeżeniem drugim, wcale nie oznacza, że ich nie było. Może dla Tolkiena było to tak oczywiste jak życie hobbitów, więc nie widział potrzeby, by się nad tym rozwodzić; albo — co wydaje mi się znacznie bardziej prawdopodobne — po prostu spełniał się przede wszystkim w swoich tekstach i tam manifestował poglądy. Co ciekawe sama organizacja czasem odwołuje się (choć bardziej odpowiednim określeniem byłoby chyba „podpiera się”… ) do poglądów Tolkiena, choć chyba nie zawsze z sensem. 1
Trochę dziwne, prawda? Trzeba jednak pamiętać, że Tolkien był przede wszystkim filologiem i mitotwórcą, a nie działaczem zaangażowanym w praktyczne formy ochrony krajobrazu, tak jak Potter. Nazwisko Beatrix zapewne znał, ale prawdopodobnie widział w niej po prostu autorkę książek dla dzieci, a nie społeczniczkę.
Tolkien siedział więc w swoim pokoju, tworząc wyidealizowane wiejskie utopie Shire i narzekając na nowoczesność, podczas gdy Beatrix Potter w czasie swojej kariery pisarskiej kupowała ziemię, zarządzała majątkiem, ratowała lokalne rasy owiec i współpracowała z National Trust — któremu zresztą podarowała swój majątek.
A co z krajobrazem? Tolkien podróżował tu i tam — Birmingham, Lancashire, Forest of Dean, Malvern Hills, Oxfordshire, Szwajcaria, Francja. W wielu wypadkach znajdziemy w jego pracach echa tych podróży; w innych związek z danym miejscem jest jedynie domniemany z powodu braku „twardych” dowodów. Jednak w Lake District nigdy nie był, a przynajmniej nie zachowały się na ten temat żadne, nawet pośrednie wzmianki.
Ale jak to — przecież to miejsce jest do bólu tolkienowskie! Ano, jest, a niektórzy rozważają możliwy wpływ na twórczość (jak choćby błędnie łączony z Tolkienem „Kamień trzech Ćwiartek” 2). Ale jest też miejsce położone dość daleko od Oksfordu: ponad 360 km. Nawet dziś autostradą to prawie cztery godziny jazdy. Cóż, może dla „antytechnicznego” Tolkiena była to podróż zbyt daleka i uciążliwa? Zwłaszcza samochodem. A może zwyczajnie go to nie interesowało, choć to akurat wydaje się sprzeczne z intuicją.

Wnętrze domu Betarix Potter. Kadr z filmu „The Genius Who Sold The First Licensed Product! ”, seria „Secrets of Historic Britain”, Sezon 1, odcinek 2
Tekst robi się już przydługi, pora więc na następną zagadkę: co to za fikcyjna postać, która kochała wzgórza, farmy, cały ten cottagecore, rzeki i lasy? Każdy zna tę postać — od Wielkiej Brytanii po Japonię. Uwielbia przyrodę, żyje z nią w zgodzie, niewiele robi sobie z konwenansów, robi to, co mu się podoba, i — uwaga — nosi niebieski kaftan oraz żółte buty!
I nie, nie jest to Tom Bombadil…

Czyje to buty? Ilustracja utworzona z wykorzystaniem AI.
Ale skoro jesteśmy z powrotem w Lake District i w posiadłościach Beatrix Potter, nie możemy zapominać o postaciach stworzonych przez pisarkę. A chyba żadna z nich nie jest bardziej znana niż Piotruś Królik. Któż nie zna jego przygód?
Czy Tolkien znał tę postać? Tu akurat nie mam najmniejszych wątpliwości. Co prawda w szczycie popularności tej książeczki po głowie chodziły mu zapewne zupełnie inne rzeczy — a jeśli myślał o królikach, to raczej w odmiennym kontekście — ale biorąc pod uwagę niesamowity sukces wydawniczy Potter, z pewnością każdy Anglik z pewnością znał ten tytuł.
W każdym 8 marca 1939 r. Tolkien wygłosił wykład pt. „Fairy Stories” jako coroczną Andrew Lang Lecture na University of St Andrews w Szkocji. Późniejsza, znacznie rozbudowana wersja została opublikowana jako esej pod tytułem „On Fairy-Stories” (w Polsce wydany jako „O baśniach”) a w swoich rozważaniach odniósł się także zarówno do Beatrix Potter3 jak i do Piotrusia Królika4. Przy okazji – szkoda, że w Polsce nie wydano rozszerzonego, pełnego wydania tej książki (J.R.R. Tolkien, On Fairy-Stories, Expanded Edition, ed. Verlyn Flieger and Douglas A. Anderson, HarperCollins, 2008/2014). Oprócz głównego tekstu eseju znajduję się tam także wczesne wersje, jest też bogaty indeks i mnóstwo przypisów.
I teraz uwaga: o ile notatki z samego wykładu się nie zachowały (lub nie ujrzały jeszcze światła dziennego) to wczesne wersje eseju już tak. W wersji, która znajduje się obecnie w Bibliotece Bodlejańskiej, oznaczonej jako Manuscript A (jest w wydaniu Fliegera i Andersona!), znajdziemy taki fragment: „…like Peter Rabbit left without hope in a garden and lost his blue coat and yellow shoes.”5
W wersji oznaczonej jako Manuscript B ten fragment (a dokładnie o żółtych butach) został usunięty; nie ma go też w ostatecznie opublikowanym tekście. Dlaczego? Tego nie wiemy. Prawdopodobnie usunął go sam Tolkien, znany z maniakalnego wręcz dopracowywania i wielokrotnego przeredagowywania swoich tekstów.
Dalej: Beatrix Potter nigdzie nie pisze o kolorze butów Piotrusia, jedynie, że je zgubił w ogrodzie McGregora, jeden kapuście, drugi w ziemniakach. Na ilustracjach trudno określić ich kolor. Czasem są brązowe, czasem zielonkawe, najczęściej czarne. Te obrazki są w oryginale niezbyt wielkie a składniki akwareli których używała są w dużej mierze inne, niż dziś i nie wiem, jak się zachowują w czasie. Fotografie też przekłamują, w każdym razi – ja nie przypominam sobie żadnego wizerunku, który mógłbym zakwalifikować jako „żółty”.A tak w ogóle to nie są buty w naszym rozumieniu, tylko coś, co w Wielkopolsce nazywamy laczkami, możecie to nazwać też kapciami, papuciami, klapkami itd. Tu przy okazji wychodzi doskonała znajomość anatomii zwierząt przez Potter (po trochę drastyczne szczegóły odsyłam do filmu). Królik raczej nie mógłby chodzić w innych, „ludzkich” butach (jeśli już by musiał, oczywiście).
Najważniejsze: J.R.R. Tolkien jest na ten moment jest więc jedyną osobą, która wspomina o żółtych butach.
Czy żółte buty i niebieski kubrak tego uroczego futrzaka czegoś Wam nie przypominają? Nie jestem oczywiście pierwszy, który to zauważył, szukając materiałów znalazłem informacje o innych miłośnikach Tolkiena rozważających ewentualny wpływ wizerunku tej postaci na pisarza.
Oczywiście teoria, że wizerunek Piotrusia Królika mógł mieć jakikolwiek wpływ na postać Toma, jest ekstremalnie naciągana. Traktujcie ją więc na wszelki wypadek jako humorystyczną anegdotę.
O Tomie Bombadilu napisano tysiące stron, a spory o to, kim był, zapewne będą toczone tak długo, jak długo ludzie będą czytać prozę Tolkiena. Znamy też „oficjalne” pochodzenie wizerunku tej postaci: była nim drewniana lalka typu holenderskiego. Ciekawostka: syn Tolkiena, John, próbował utopić ją w toalecie. Ale z drugiej strony…
Obaj nie uznają żadnej władzy. Piotruś nie słucha matki, Tom nie podlega ani ludziom, ani elfom, a nawet Jedyny Pierścień jest dla niego tylko zabawką. Obaj żyją według własnych zasad.
Żyją w harmonii z przyrodą i są jej częścią. Mają w sobie tę szczególną lekkość i energię: Piotruś jest ciekawy świata i psotny, Tom zaś pełen śmiechu i żartu nawet w trudnych sytuacjach, a śpiew towarzyszy mu na każdym kroku.
Obaj są na swój sposób nieuchwytni: nie dają się podporządkować, żyją według własnych reguł i reprezentują coś, co można by nazwać „radosną nieposłusznością”.
Mają także cechy rodem z dawnego angielskiego folkloru XVIII i XIX wieku, w którym ludzie chętnie odwoływali się do wizji „starej dobrej Anglii” (Merry England). Piotruś nie jest tylko zwierzątkiem z moralizatorskiej bajki, a Tom nie jest po prostu kolejną postacią ze świata fantasy. Raczej przypominają bohaterów dawnych opowieści ludowych, obecnych w wizjach dawnej Anglii — pełnej małych wsi, gospód, starych drzew, lokalnych dziwaków i ludzi żyjących blisko natury. To nie świat wielkich herosów, lecz miejsce, gdzie przygody przeżywają włóczęga, zielarka, młynarz czy zwykły ogrodnik. Jednocześnie jest to świat wiejskich „tricksterów” — psotników i spryciarzy — którzy nie słuchają nakazów, wymykają się autorytetom, bywają zabawni, a mimo to nigdy nie są złoczyńcami. Do tej tradycji należą takie postacie jak Robin Goodfellow, Jack o’ Kent czy Jack the Giant Killer.

Jack spotyka wróżkę w opowieści „Jack and the Beanstalk„. Źródło: By Internet Archive Book Images – https://www.flickr.com/photos/internetarchivebookimages/14566206889/Source book page: https://archive.org/stream/whathappenedthen00dyer/whathappenedthen00dyer#page/n210/mode/1up, No restrictions, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=44547429
Dalej: zarówno Tom, jak i Piotruś wpisują się w tradycję angielskich opowieści ludowych, które nie są szczególnie moralizatorskie. Piotruś nie zostaje dotkliwie ukarany, a Bombadil nie wygłasza wielkich nauk.
Na koniec: zarówno Piotruś, jak i Bombadil nie chcą zmieniać świata. Piotruś nie chce być władcą królików, Tom nie chce pokonać Saurona. Chcą tylko swojego domu.
Czy z tej perspektywy Tomowi nie jest bliżej do ducha angielskiej prowincji i lokalnych baśni niż do germańskich czy celtyckich wielkich bohaterów, Odyna albo opowieści arturiańskich?
Piotruś Królik i Tom Bombadil mogą być więc postrzegani jako dwie literackie manifestacje tego samego zjawiska kulturowego: przywiązania do „małej Anglii” (Little England) — świata ogrodów, żywopłotów, starych sadów, strumieni i lokalnych dziwaków, istniejącego poza wielką historią i wielką polityką.
Więc choć według dotychczas opublikowanych materiałów Tolkien nigdy jakoś szczególnie nie zainteresował się Beatrix Potter, to jednak łączy ich więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, więcej, niż żółte buty i niebieski kubrak. Może tajemniczy Tom Bombadil ma jednak w sobie jakiś pierwiastek naszego futrzastego, sympatycznego urwisa, pustoszącego ogródek pana McGregora? Kto wie!
Zachęcam do obejrzenia filmu, który zainspirował mnie do napisania tego tekstu: https://www.youtube.com/watch?v=okjvEJ7e-GI

Piotruś Królik oraz Tom Bombadil. Ilustracja została stworzona z wykorzystaniem AI.
Przypisy:
[1] „19. Treebeard is a hybrid of an oak and a beech
Perhaps one of the most famous trees in literature is Treebeard from J.R.R Tolkien’s fantasy novel series ‘The Lord of the Rings’. Treebeard is said to be a combination of an oak and a beech. As part of the lore, Treebeard the ‘oldest living thing that walks beneath the sun’ in Middle Earth – although that reference to walking may suggest he’s not strictly a tree.”
Źródło: https://www.cpre.org.uk/discover/facts-about-trees/
„ (…) one of the most famous trees ”? „May suggest”? No błagam…
[2] „Kamień Trzech Ćwiartek” — Three Shire Stone (lub Three Shires Stone) znajduje się bezpośrednio na terenie Lake District. Leży on w samym sercu Parku Narodowego Lake District, w hrabstwie Cumbria w północno-zachodniej Anglii. Ale to nie jest TEN kamień.
Kamień, który był inspiracją dla Tolkiena to Four Shire Stone w Moreton-in-Marsh (Midlands). To zupełnie inny kamień (granica czterech hrabstw), położony setki kilometrów na południe od Krainy Jezior. To właśnie ten południowy kamień Tolkien doskonale znał ze swoich okolic i to na nim wzorował fikcyjny Kamień Trzech Ćwiartek (Three-Farthing Stone) stojący w centrum Shire.
[3] „Opowiadania Beatrix Potter są bliżej Królestwa Czarów, ale wciąż jeszcze, jak sądzę, poza nim — przynajmniej większość z nich. Bliskość tę zawdzięczają głównie silnemu porządkowi moralnemu — chodzi mi tu o wewnętrzny system etyczny, a nie o jakiekolwiek alegoryczne significatio. Jednak choć w Piotrusiu Króliku — podobnie jak w Królestwie Czarów (a i prawdopodobnie w całym wszechświecie 1 w każdym wymiarze) — istnieją zakazy, pozostaje on bajką zwierzęcą.”
J.R.R. Tolkien, Potwory i Krytycy, Wydawnictwo Zysk i Sk-ka,, Poznań 2000, s. 156, tł. Tadeusz Olszański.
[4] „Nawet jeśli podejrzewamy, że jakiś zakaz w baśni wywodzi się z tabu praktykowanego w dawnych czasach, to nie zaginął on w późniejszym rozwoju tej baśni ze względu na ogromne mityczne znaczenie zakazu jako takiego. „Nie będziesz…” albo odejdziesz jako nędzarz pogrążony w nieutulonym żalu. Mówią o tym nawet najłagodniejsze opowiastki dla dzieci. Piotruś Królik złamał zakaz wstępu do ogrodu, stracił swój niebieski kubraczek i zachorował. Zamknięte drzwi reprezentują odwieczną pokusę.”
Ibidem, s. 169.
[5] Oryginalny akapit brzmi tak, możecie go porównać z ostateczną wersją:
„What of tabu has [illeg] Prohibition Even where the prohibition is attributable to some old dead tabu, it has been preserved because of the intense mythical value of Prohibition with a capital P. A sense that was [insert from side margin] doubtless behind the taboo itself and certainly behind the prohibitions in fairy-stories. Thou shalt not — or else the universe will quake the world will quake; all will be ruined. They shall have or else you shall go forth beggared into endless regret like Peter Rabbit left without hope in a garden and lost his blue coat and yellow shoes. The locked Door stands as eternal temptation. [Return to text] And on the other side neither we nor they are so forgetful: there is in our hearts a memory of both the evil and the sorrow and the joy of our fathers and mothers long forgotten. Something stirs within us in its sleep at these echoes from the past.”
(źródło: J.R.R. Tolkien, On Fairy-Stories, Expanded Edition, ed. Verlyn Flieger and Douglas A. Anderson, HarperCollins, 2014, s. 185).
